Weszłam do swojego pokoju zostawiając plecak przy drzwiach. Włączyłam laptopa i weszłam na ICQ i zalogowałam się. Prześledziłam wzrokiem listę osób online, z którymi kiedykolwiek pisałam i otworzyłam nowe okno. Posprawdzałam portale społecznościowe i zerknęłam na parę blogów z opowiadaniami.
-Aria! Chodź tu na chwilę! - Krzyknęła z dołu moja mama.
-Idę! - Odpowiedziałam i zeszłam na parter. - Słucham?
-Jest pewna sprawa...
-No nie no... Znowu?
-Przepraszam, ale to na prawdę świetna okazja. Będę robiła sesje różnym zespołom.
-Czyli nici z wakacji? - Westchnęłam. - Jak co roku.
-Ale załatwiłam ci pracę. Będziesz moją asystentką. Jak chcesz to będziesz mogła sama sfotografować dwa zespoły.
-Niech będzie. Przynajmniej może coś zarobię... - wróciłam do swojego pokoju.
Zauważyłam, że przyszła do mnie wiadomość.
DjM: Cześć! Jak u ciebie? Bo u mnie... fatalnie :D
MusicA: U mnie tez nie najlepiej. Jak co roku przez pracę mamy mam zepsute wakacje. Będę fotografem jakichś dwóch zespołów. :P
DjM: Też mam zepsute wakacje. Będę miał wolne może... Z... Trzy dni? Nie wiem... Zależy w ile się uwiniemy z pracą.
MusicA: Spoko... Masz może jakieś sposoby na nudę w robocie? Bo zakładam, że oprócz spotkania kogoś kto potrafi (albo nie) śpiewać to nie będzie tam nic ciekawego. :C
DjM: Yyy... Ja najczęściej słucham muzyki albo rysuję, a tak to nie mam zielonego pojęcia.
MusicA: Ja jeszcze piszę opowiadania, a tak poza tym? Jak tam u reszty?
DjM: Tak samo walnięci jak zwykle. *Śmieje się*
MusicA: Spoko. Czy tylko ja nienawidzę szkoły? Collage to prawdziwe piekło.
Djm: Ja w tym roku kończę szkołę :D
MusicA: Ja też. Nareszcie.
DjM: Jaki kierunek? Ja najprawdopodobniej architektura.
MusicA: Ja też... Może będzie jakaś okazja do spotkania?
DjM: Z chęcią... Muszę kończyć po się pozabijają zaraz .-.
MusicA: Znowu awantura o jedzenie?
DjM: Pewnie... Albo Pasek wywinął jakiś kawał reszcie. Pa, pa :C
MusicA: Do następnego razu :P
_______________________________________________________________
Wyłączyłam laptopa i zeszłam na chwilę na dół. Podgrzałam sobie naleśniki i zrobiłam kawę. Po chwili do kuchni weszła mama.
-Zapomniałabym... Spakuj walizki i przygotuj się do podróży?
-Hę? Ale, że co?
-Praca. Jutro jedziesz w trasę jako asystentka menadżera i fotograf.
-Co?! Jak to w trasę? Myślałam, że...
-No to źle myślałaś - zaśmiała się rodzicielka.
-Chwila... Mam rzucić szkołę?
-Nie. Istnieje coś takiego jak szkoła online. Niestety z materiałem będziesz musiała poradzić sobie sama. Testy będziesz rozwiązywała pod czyimś nadzorem i to tyle.
-Aha... To... Nawet spoko. Ile będzie trwała trasa?
-Pierwsza pół roku, a druga o ile się nie mylę dwa miesiące.
-Chwila... Dwie trasy?
-Tak. Mówiłam przecież o dwóch zespołach.
-No tak... - westchnęłam - to idę się pakować.
Poszłam do swojego pokoju. Wyciągnęłam z garderoby walizkę i wrzuciłam do niej skompletowane ubrania. Postanowiłam, że kosmetyczkę spakuję jutro rano. Znając życie i tak czegoś zapomnę. Wzięłam plecak i przygotowałam swój bagaż, czyli ukochanego iPoda z masą piosenek, mojego tak jakby pamiętnika, słuchawek i innych rzeczach, które i tak się zapewne w ogóle nie przydadzą. Postawiłam bagaże przy drzwiach i usiadłam na łóżko ponownie włączając laptopa. Zaprojektowałam na wszelki wypadek kilka zestawów dla chłopaków i dziewczyn. Nawet nie wiem z kim będę pracować, cudownie. Przeczytałam jeszcze trochę fanfic'ów i obejrzałam parę odcinków The Simpsons i zasnęłam.
* * * *
Następnego dnia, rano.
Słysząc dźwięk budzika, mozolnie otworzyłam oczy. Zazwyczaj śpię trochę dłużej w weekendy, ale nie mam wyboru. Jest godzina 6:32, co oznacza, że za godzinę będzie po mnie autokar. Podobno jadę z samym zespołem, żebym miała okazję lepiej ich poznać, bo zostałam asystentką i jednocześnie zastępcą menadżera. Ciekawa jestem na kogo trafiłam. Wykonałam poranną toaletę, ubrałam się we wcześniej przygotowane ubrania i związałam włosy w luźnego koka. Zrobiłam lekki makijaż i wsadziłam kosmetyczkę do plecaka. Spakowałam laptopa i zniosłam wszystkie bagaże na dół. Zrobiłam i zjadłam śniadanie co chwila zerkając na zegarek. Aktualnie była godzina 7:26. Wyniosłam moje bagaże przed dom i czekałam na tourbus'a. Dosłownie kilka sekund po moim wyjściu przyjechał po mnie bus, więc na szczęście nie musiałam marznąć. Z autokaru wyszedł mężczyzna po trzydziestce.
-Aria?
-Tak, jestem Aria Davies
-Jestem Paul Higgins. Menadżer.
-Miło mi.
-Daj, schowam twoje bagaże.
Mężczyzna wziął moje rzeczy i schował do luku bagażowego. Wsiedliśmy do pojazdu i usiedliśmy przy stoliku.
-Na pierwszym postoju przesiadasz się do chłopaków, pasuje ci to?
-Tak, jak najbardziej. Tylko o ile pan wie, to... nie mam zielonego pojęcia z kim mam pracować - powiedziałam wyraźnie zakłopotana. - Moja mama nie chciała zdradzać mi szczegółów.
-Tak, jak najbardziej o tym wiem. To ma być niespodzianka i proszę, zwracaj się do mnie po imieniu.
-Dobrze. Kiedy będzie ten postój? Jestem straszliwie ciekawa - uśmiechnęłam się.
-Za pół godziny. Musimy wyjechać z miasta, bo... Tutaj się roi od fanek.
-Okay, dzięki za informacje.
Wyjęłam telefon z kieszeni i sprawdziłam godzinę - 7:40. O ile się nie mylę to za jakieś 10-15 minut w końcu poznam zespół, z którym mam pracować. Nie mogłam się doczekać.
Jakoś strasznie szybko minęło to 15 minut. Wysiadłam z autokaru zabierając swoje rzeczy i skierowałam się w stronę drugiego tourbus'a. Paul schował moje bagaże do luku.
-Zamknij oczy. - Wykonałam polecenie Paula. - Możesz otworzyć.
Przede mną stała piątka wyszczerzonych chłopaków. Nie wierzyłam własnym oczom. Byłam ich wielką fanką i marzyłam żeby ich spotkać, a teraz dowiaduje się, że jestem zastępcą ich menadżera i fotografem.
-Yhm... Cześć. Jestem Aria - uśmiechnęłam się.
Chłopcy przedstawili się z grzeczności i wsiedliśmy do autokaru. Położyłam plecak na swoje "łóżko" i dosiadłam się do chłopaków. Zaczęliśmy rozmawiać i żartować.
Louis zajadał marchewki, Niall zajadał... Wszystko, Harry ciągle pisał tweety, Liam próbował jeść zupę widelcem, a Zayn pokazywał mi swoje rysunki.
-To mój sposób na nudę - przypomniał mi się DjM.
-Są świetne. Zazdroszczę talentu.
-Jak chcesz to... Mogę cię trochę pouczyć szkicować - zaproponował nieśmiało.
-Jasne. To świetny pomysł.
-Skończyły mi się marchewki!-Wrzasnął Louis i udawał, że płacze.
Tommo zabrał Niallowi paczkę żelek w kształcie marchewek.
-Ej! To moje! Oddawaj! - Nialler udawał fochniętego.
________________________________________________________________
No to proszę bardzo. Rozdział 1 dodany. Następny postaram się dodać jak najszybciej.
Jak tam w szkole? Też macie dość po pierwszym miesiącu? heh
Pozdrawiam i żegnam :P
-Jasne. To świetny pomysł.
-Skończyły mi się marchewki!-Wrzasnął Louis i udawał, że płacze.
Tommo zabrał Niallowi paczkę żelek w kształcie marchewek.
-Ej! To moje! Oddawaj! - Nialler udawał fochniętego.
________________________________________________________________
No to proszę bardzo. Rozdział 1 dodany. Następny postaram się dodać jak najszybciej.
Jak tam w szkole? Też macie dość po pierwszym miesiącu? heh
Pozdrawiam i żegnam :P
Blaire's
A teraz w stylu muzycznym podobnym do "Jagiellonia".
OdpowiedzUsuńKon-ty-nu-uj!
Xd