-Co to? - dosiadł się do mnie Lou.
-Szkoła online. Muszę zrobić matmę.
-Ooo... Ciekawe. Jestem dobry z matmy - zrobił minę a'la >to<
-Ty? - Spojrzałam na niego ze zdziwieniem. - Serio? Trochę nie wierzę...
-Oj no weeeź. Daj sobie pomóc - zrobił minę szczeniaczka.
-Okeej.
Zrobiłam zadania, podczas gdy Louis ciągle mnie rozśmieszał mówiąc rzeczy typu "0*7=23". Nareszcie skończyłam i przesłałam ponad cztery strony zadań. Niedługo podobno ma być postój. Trzeba będzie kupić coś do jedzenia, bo Nialler w dwóch pierwszych godzinach jazdy opróżnił całą lodówkę plus zjadł wszystkie nasze kanapki na całą podróż.
-No właśnie... Gdzie wy tak ogóle macie tą całą trasę?
-Na całym świecie - Tommo narysował palcem w powietrzu koło.
-Spoczko. Kiedy w końcu ten postój?
-Za pół godziny.
-Nie... Ja nie wytrzymam pół godziny bez jedzenia!
-Jakoś będziesz musiała.
-Chwila... Przecież mama mi zrobiła kanapki na drogę - wyszczerzyłam się i pobiegłam do mojego plecaka. - Nial! - Wrzasnęłam. - Gdzie są moje kanapki?!
-Yyyy... Ja tam nic nie wiem - powiedział drapiąc się po głowie.
-No... Tia... Mniejsza...
Usiadłam na swoim łóżku i wzięłam laptopa. Włączyłam czat.
______________________________________________________________________
MusicA: Hej! Jak tam u ciebie?
DjM: Nawet spoko. Da się przeżyć, a u ciebie?
MusicA: Praca się okazała całkiem fajna. Podróżuję, ale jestem uziemiona w autokarze na kilka miesięcy.
DjM: Dałabyś mi małą radę? Chodzi o sprawy sercowe...
MusicA: Trochę złą osobę wybrałeś, bo nie mam ani pojęcia, ani doświadczenia, ale... Postaram się pomóc *uśmiecha się niepewnie*
DjM: Więc... Chyba się zakochałem. Prawie jej nie znam, ale to taka miłość od pierwszego spojrzenia. Pracuje ze mną, więc mam z nią kontakt na co dzień, ale wstydzę się zagadać.
MusicA: Więc posłuchaj... Albo... Poczytaj (xd). Dziewczyna lubi jak chłopak robi pierwszy krok, ale nie spiesz się. Na początku jakiś gest typu posłanie uśmiechu, albo przytul ją kiedy będzie tego potrzebowała. Wiesz o co chodzi? Najpierw musisz zyskać jej zaufanie itp. Musisz się z nią zaprzyjaźnić i ją poznać.
DjM: Nawet nie wiesz jak mi pomogłaś. Postaram się, może coś z tego wyjdzie :D
MusicA: Nie ma za co... Muszę kończyć. Bye i trzymam kciuki ;*
DjM: Cześć ;*
______________________________________________________________________
-Postój! - krzyknął Louis.
-Przestań drzeć ryja Tomlinson! - odpowiedział Harry.
-Haha... Patrz bo - zrobił minę a'la -.-
Wyszłam z autokaru i weszłam do sklepu. Kupiłam trochę sandwich'ów, napoje, słodycze itp. Następnie schowałam to w swojej torbie, bo znając życie za piętnaście minut już by tego nie było. Usiadłam na ławce i piłam sok marchewkowy. Nagle przysiadła się do mnie wysoka szatynka.
-Hej! Ty pewnie jesteś Aria, prawda?
-Yyy... Tak, to ja.
-Jestem Michelle. Stylistka Louisa. Będziemy razem pracować.
-Spoko. Miło cię poznać. Co u ciebie?
-Dobrze. Jak na razie jedziemy do Plymouth, później Bristol, Portsmouth, Norwich, Nottingham i Liverpool.
-Znasz na pamięć całą trasę? - Zaśmiałam się.
-Nie, ale mam zapisaną w komórce - pokazała mi swój telefon i roześmiała się.
-Przesłałabyś mi? Szczerze mówiąc, to nic nie wiem o tej trasie...
-Okej. Powysyłam ci screeny sms-em. Tylko daj mi swój numer.
-Spogo, 079... - podyktowałam mój numer telefonu.
-Dzięki, postaram przesłać ci to jak najszybciej, ale dużo tego - przeciągnęła przedostatnie słowo.
-Poczekam. Dziękuję.
-Nie ma za co. Postój się chyba kończy - stwierdziła Michelle wskazując na autokary.
-Nom. Pa Mich.
-Do zobaczenia Ria - pomachała i oddaliła się do swojego autokaru.
Ja sama wróciłam do busa i usiadłam przy stoliku "kuchennym".
-Gramy w butelkę? - Zapytał Hazza.
-Okay - odpowiedzieliśmy jednocześnie.
Złożyliśmy stół oraz krzesła i usiedliśmy w kółku na podłodze. Liam wziął pustą butelkę i położył na podłogę wewnątrz koła.
-Kto zaczyna? - zapytałam.
-Ja! Ja! Ja! - wydzierał się Lou.
-Yyy... Okay.
Louis zakręcił i wypadło na Nialla.
-Pytanie - przełknął ślinę.
-Czy kiedykolwiek nie byłeś głodny?
-Hmmm... Raczej nie. - Zaśmialiśmy się. Blondynek zakręcił plastikiem i wypadło na mnie.
-Wyzwanie - uśmiechnęłam się.
-Więc... Przytul osobę siedzącą po twojej prawej stronie.
Spojrzałam niepewnie w prawo i zarumieniłam się. Przytuliłam Zayn'a i zakręciłam butelką. Kiedy korek zatrzymał się na Louisie odruchowo się zaśmiałam.
-Wyzwanie - wyszczerzył się.
-Okay. Otwórz okno i wrzaśnij 'kocham gołębie!'.
Tommo otworzył okno i wykonał zadanie. Wziął butelkę do ręki i zakręcił nią. Wypadło na Hazzę.
-Yyy... Od ciebie to ja wolę pytanie - zaśmiał się.
-Ooo... Szkoda. To... Może...Co myślisz o swojej stylistce? - Zrobił chytry uśmieszek.
-Jezu.. - Hazza zrobł facepalma - jest... no.... fajna. Podoba mi się, ok?! Pasuje?! - Poszedł do swojego łóżka.
-Co mu?- Zapytał Niall jedzący żelki.
-Zakochał się. Normalne. - Wzruszyłam ramionami. - Pójdę do niego.
Wstałam i podeszłam do łóżek. Odsłoniłam zasłonkę i przysiadłam na jego łóżku.
-Czego chcesz? - Powiedział oschłym głosem.
-Pomóc... Znasz Louisa... Wiesz jaki jest.
-Wiem, ale wkurwia mnie. Zawsze musi wszystko...
-Może lepiej przejdźmy do twojej stylistki. - Zaśmiałam się lekko.
-Bawi cię to? - Odwzajemnił śmiech.
-Nie.. Ja po prostu.. Mniejsza. Nie znam twojej stylistki, ale poznałam już Michelle. Opowiesz mi coś o niej?
-Okay... Ma na imię Cat i... Jest idealna. Ma długie, kręcone, ciemne włosy i niebiesko-zielone oczy. Ślicznie się śmieje i uwielbia rysować.
-Dobra... Dosyć tej słodyczy, bo się pożygam... - uśmiechnęłam się.
-Ejj... To co mam robić?
-Ekspertką to ja nie jestem - podrapałam się po szyi. - Może... Spróbuj jej to jakoś lekko, nienachalnie okazać. Przytul ją, daj jej kwiaty i zaproś na kolację. Mogę ci pomóc jak chcesz.
-Tak! - przytulił mnie. - O.. Sorry.
-Spoko.
-Nie. Chodzi mi o to, że podo... Yyy... Ja nic nie powiedziałem - zasłonił usta dłonią.
-Co? Komu sie podobam?! - Zrobiłam wielkie oczy.
-Nikomu. Żartowałem - wybrnął.
-To więcej tak nie żartuj i nie rób mi nadziei - udawałam, że płaczę i lekko się zaśmiałam.
-Okej... Nie fochaj się.
-A ty się już tak nie wkurzaj, ok? Bądź wyrozumiały - lekko go szturchnęłam.
-Spoko. Idziemy?
-Nom.
______________________________________________________________
Wcześniej dodałam nie cały rozdział, bo coś się zepsuło i nie mogłam zapisać, a publikować mogłam.
Trolololo... Ja znowu chora -.- jaki fart no nie? Cały tydzień nieobecności. Wyzdrowiałam na czwartek, czyli na test z polaka i znowu zachorowałam na ciepły, ładny weekend. Publikuję i zaczynam pisać trzeci rozdział, bo o ile się nie mylę to utkwiłam na niedzielę w domu.
Bye i pozdrawiam... Blaire's, czyli Aria xd
Wyszłam z autokaru i weszłam do sklepu. Kupiłam trochę sandwich'ów, napoje, słodycze itp. Następnie schowałam to w swojej torbie, bo znając życie za piętnaście minut już by tego nie było. Usiadłam na ławce i piłam sok marchewkowy. Nagle przysiadła się do mnie wysoka szatynka.
-Hej! Ty pewnie jesteś Aria, prawda?
-Yyy... Tak, to ja.
-Jestem Michelle. Stylistka Louisa. Będziemy razem pracować.
-Spoko. Miło cię poznać. Co u ciebie?
-Dobrze. Jak na razie jedziemy do Plymouth, później Bristol, Portsmouth, Norwich, Nottingham i Liverpool.
-Znasz na pamięć całą trasę? - Zaśmiałam się.
-Nie, ale mam zapisaną w komórce - pokazała mi swój telefon i roześmiała się.
-Przesłałabyś mi? Szczerze mówiąc, to nic nie wiem o tej trasie...
-Okej. Powysyłam ci screeny sms-em. Tylko daj mi swój numer.
-Spogo, 079... - podyktowałam mój numer telefonu.
-Dzięki, postaram przesłać ci to jak najszybciej, ale dużo tego - przeciągnęła przedostatnie słowo.
-Poczekam. Dziękuję.
-Nie ma za co. Postój się chyba kończy - stwierdziła Michelle wskazując na autokary.
-Nom. Pa Mich.
-Do zobaczenia Ria - pomachała i oddaliła się do swojego autokaru.
Ja sama wróciłam do busa i usiadłam przy stoliku "kuchennym".
-Gramy w butelkę? - Zapytał Hazza.
-Okay - odpowiedzieliśmy jednocześnie.
Złożyliśmy stół oraz krzesła i usiedliśmy w kółku na podłodze. Liam wziął pustą butelkę i położył na podłogę wewnątrz koła.
-Kto zaczyna? - zapytałam.
-Ja! Ja! Ja! - wydzierał się Lou.
-Yyy... Okay.
Louis zakręcił i wypadło na Nialla.
-Pytanie - przełknął ślinę.
-Czy kiedykolwiek nie byłeś głodny?
-Hmmm... Raczej nie. - Zaśmialiśmy się. Blondynek zakręcił plastikiem i wypadło na mnie.
-Wyzwanie - uśmiechnęłam się.
-Więc... Przytul osobę siedzącą po twojej prawej stronie.
Spojrzałam niepewnie w prawo i zarumieniłam się. Przytuliłam Zayn'a i zakręciłam butelką. Kiedy korek zatrzymał się na Louisie odruchowo się zaśmiałam.
-Wyzwanie - wyszczerzył się.
-Okay. Otwórz okno i wrzaśnij 'kocham gołębie!'.
Tommo otworzył okno i wykonał zadanie. Wziął butelkę do ręki i zakręcił nią. Wypadło na Hazzę.
-Yyy... Od ciebie to ja wolę pytanie - zaśmiał się.
-Ooo... Szkoda. To... Może...Co myślisz o swojej stylistce? - Zrobił chytry uśmieszek.
-Jezu.. - Hazza zrobł facepalma - jest... no.... fajna. Podoba mi się, ok?! Pasuje?! - Poszedł do swojego łóżka.
-Co mu?- Zapytał Niall jedzący żelki.
-Zakochał się. Normalne. - Wzruszyłam ramionami. - Pójdę do niego.
Wstałam i podeszłam do łóżek. Odsłoniłam zasłonkę i przysiadłam na jego łóżku.
-Czego chcesz? - Powiedział oschłym głosem.
-Pomóc... Znasz Louisa... Wiesz jaki jest.
-Wiem, ale wkurwia mnie. Zawsze musi wszystko...
-Może lepiej przejdźmy do twojej stylistki. - Zaśmiałam się lekko.
-Bawi cię to? - Odwzajemnił śmiech.
-Nie.. Ja po prostu.. Mniejsza. Nie znam twojej stylistki, ale poznałam już Michelle. Opowiesz mi coś o niej?
-Okay... Ma na imię Cat i... Jest idealna. Ma długie, kręcone, ciemne włosy i niebiesko-zielone oczy. Ślicznie się śmieje i uwielbia rysować.
-Dobra... Dosyć tej słodyczy, bo się pożygam... - uśmiechnęłam się.
-Ejj... To co mam robić?
-Ekspertką to ja nie jestem - podrapałam się po szyi. - Może... Spróbuj jej to jakoś lekko, nienachalnie okazać. Przytul ją, daj jej kwiaty i zaproś na kolację. Mogę ci pomóc jak chcesz.
-Tak! - przytulił mnie. - O.. Sorry.
-Spoko.
-Nie. Chodzi mi o to, że podo... Yyy... Ja nic nie powiedziałem - zasłonił usta dłonią.
-Co? Komu sie podobam?! - Zrobiłam wielkie oczy.
-Nikomu. Żartowałem - wybrnął.
-To więcej tak nie żartuj i nie rób mi nadziei - udawałam, że płaczę i lekko się zaśmiałam.
-Okej... Nie fochaj się.
-A ty się już tak nie wkurzaj, ok? Bądź wyrozumiały - lekko go szturchnęłam.
-Spoko. Idziemy?
-Nom.
______________________________________________________________
Wcześniej dodałam nie cały rozdział, bo coś się zepsuło i nie mogłam zapisać, a publikować mogłam.
Trolololo... Ja znowu chora -.- jaki fart no nie? Cały tydzień nieobecności. Wyzdrowiałam na czwartek, czyli na test z polaka i znowu zachorowałam na ciepły, ładny weekend. Publikuję i zaczynam pisać trzeci rozdział, bo o ile się nie mylę to utkwiłam na niedzielę w domu.
Bye i pozdrawiam... Blaire's, czyli Aria xd
"- Przestań drzeć ryja Tomlinson! " hahahahaha
OdpowiedzUsuń